Jerzy Brukwicki – Boże Narodzenie w teatrze. Słów kilka na marginesie wystawy plakatów „Idą Święta…”

W kulturze polskiej tradycje związane z Nocą Wigilijną, świętami Bożego Narodzenia wyróżniają się długoletnimi dziejami. Jedną z form ich obchodów, obok choinek, szopek, żłobków, kolędników, obdarowywania się prezentami, stały się teatralne widowiska jasełkowe, pastorałki, betlejemy, ballady wigilijne. Bożonarodzeniowy teatr misteryjny w Polsce swój rozwój datuje od czasów renesansu. Spektakle o narodzinach Jezusa – Boga-człowieka opowiadają o spotkaniu widzialnego z niewidzialnym, o sprawach ziemskich i niebiańskich. Pełne są poezji i muzyki, zadumy i refleksji, radości i humoru, klimatu świątecznej zabawy

Lucjan Rydel (1870-1918), poeta i dramaturg okresu Młodej Polski, autor legendarnego „Betleem Polskiego”, w opublikowanym w 1903 roku tekście „Teatr wiejski przyszłości” napisał, że Jezus urodził się gdzieś w Polsce, w szopie z widokiem na Wawel. Te narodziny przynieść miały Polkom i Polakom niepodległość. W swojej interpretacji biblijnej opowieści o narodzinach bożego Dzieciątka wyznał: Niechaj nam w jasełkach nikt nie przedstawia, że Jezus urodził się w Palestynie, w jakimś ciepłym kraju palm i figowców, i że przychodzą do betlejemskiej stajni jacyś hebrajscy, pół nadzy pasterze. Zapewne tak było historycznie, ale w jasełkach to nieprawda. Biblijna Palestyna nie istnieje. Rodził się tu, między nami, wśród polskiej mroźnej zimy, a Betlejem leży w Polsce, gdzieś w Krakowskim, Proszowskim czy w Sandomierszczyźnie. Przez szpary nędznej szopy dmą północne wichry, u zaśnieżonej strzechy wiszą sople lodu, gó niebo wyiskrzone gwiazdami, a między nimi najjaśniejsza – ta betlejemska gwiazda, zwiastunka Odkupiciela. Do szopy cisną się tłumnie nie żydowscy pasterze, nie Izraele i Izmaele w wielbłądzich skórach, ale Kuby, Maćki, Bartki. Przynieśli z sobą, co mogli; ten kurczę, ów kozę, szewc buciki dla Dzieciątka, cieśla dla Niego krzyżyk wyrzeźbił, a kowal gwoździki. Mróz skrzypi pod nogami wspaniałego orszaku Trzech Królów, którzy brną z darami przez zaspy, wlokąc za sobą po śniegu złociste płaszcze. Jasełka powinny mieć czysto miejscowy, swojski, czysto polski charakter. Jest to przedmiot wspaniały, dotąd należycie nie wyzyskany po literacku. Jasełka takie, które by trzeba napisać. musiałyby być wysnute z kolęd, z kantyczek. (…) Z tych kolęd naiwnych i w lichy rym po prostu ubranych można by stworzyć dzieło wielkie. samodzielne, obraz Bożego Narodzenia polskiego. dzieło takie, że nie tylko chłop, ale zdaje się każdy czułby się głęboko wzruszony. Prawdziwy poeta utworem takim mógłby przemówić do wszystkich warstw narodu i poruszyć najgłębsze pokłady uczuć polskich i ludzkich.

Spełnieniem tej idei Lucjana Rydla stały się jasełka „Betleem Polskie”, których prapremiera miała miejsce 28 grudnia 1904 roku we Lwowie. Stała się wielkim wydarzeniem artystycznym i patriotycznym. 5 stycznia 1905 roku jej kolejna premiera odbyła się w krakowskim Teatrze Ludowym przy ul. Krowoderskiej. Niemal dwanaście miesięcy później, 27 grudnia 1905 roku przedstawienie wystawione zostało w krakowskim Teatrze Miejskim, gdzie otrzymało bogatą oprawę scenograficzną i doborową obsadę.

Następne widowiska „Betlejem polskiego” towarzyszyły kolejnym pokoleniom Polek i Polaków w czasach trudnych i tragicznych, pogodnych i optymistycznych. O ich żywotności oraz współczesnym sensie i aktualności świadczy tekst Andrzeja Ozgi zamieszczony w programie teatralnym spektaklu „Betleem Polskie” (reż.: Andrzej Rozhin), zrealizowanego w grudniu 1991 roku na scenie wrocławskiego Teatru Muzycznego. Andrzej Ozga napisał: To przecież właśnie pieśń wigilijna. z jej pełnymi prostoty słowami, uświadamia nam najpełniej poczucie wspólnoty. Znajdujemy bowiem w kolędzie wspomnienia tych wspaniałych „gwiazdek” z dzieciństwa. Spotykamy ludzi. którzy dzisiaj są daleko, bądź odeszli na zawsze. Kolęda porusza w nas najczulsze struny: te, do których pomimo wysiłków nie w stanie dotrzeć żadne deklaracje ideowe najbardziej patriotycznych patriotów”. Toteż Betleem Polskie” Rydla. zważywszy jego zalety i wady, może być znakomitym probierzem naszej narodowej odpowiedzialności. Co nas najbardziej porusza? Czy bezustanne rozdrapywanie narodowych ran? Czy współuczestniczenie w misterium Tradycji, osadzonej głęboko w słowach i melodiach polskich kolęd.

Obok „Betleem Polskiego” Lucjana Rydla w realizacjach teatralnych i telewizyjnych pojawia się także „Pastorałka” – misterium bożonarodzeniowe  w układzie Leona Schillera (1887-1954), reżysera, krytyka i teoretyka teatralnego, kompozytora i pieśniarza. Jej premiera odbyła się 24 grudnia 1922 roku w warszawskim Teatrze Reduta (reż.: Leon Schiller, Helena Buczyńska i Feliks Zbyszewski, opracowanie muzyczne: Leon Schiller). Do głośnych realizacji współczesnych widowisk jasełkowych należą: ballada wigilijna „Po górach, po chmurach” Ernesta Brylla, której prapremiera odbyła się 5 grudnia 1968 roku w Teatrze Ludowym w Nowej Hucie (reż. Irena Jun), „Kolęda Nocka” Ernesta Brylla z muzyką Wojciecha Trzcińskiego (reż. Krzysztof Bukowski) w gdyńskim Teatrze Muzycznym, wystawiona po raz pierwszy 20 grudnia 1980 roku, „Betleem polskie” według Lucjana Rydla w gdańskim Teatrze Wybrzeże (reż. Marcel Kochańczyk) oraz „Betlejem polskie”, inspirowane „Betleem Polskim” Lucjana Rydla, w wałbrzyskim Teatrze Dramatycznym (premiera 5 stycznia 2013).

Ballada wigilijna „Po górach, po chmurach” obfituje w aluzje do polskich realiów lat 60. ubiegłego wieku. Występują w niej kolędnicy, pasterze, anioły, diabły, Trzej Królowie, Herod, Śmierć, żołnierze, zwierzęta. Rzecz dzieje się w krakowskiej szopce. Pasterze czekają na pojawienie się gwiazdy. Kolędnicy troszczą się o swoje interesy, szczerze ogłaszają: Kolęda musi być taka, żeby od razu nam do worka kiełbasą podsypało”. Anioły i pasterze skarżą się, że Kapela hałasuje i nie daje spać. Anioł “za spokojności nocnej zakłócanie” nakłada na nią areszt i osadza ją w piwnicy szopki. Anioł żąda “ziobra” Adama, by Pan Bóg mógł z niego zrobić jego żonę. „Kolęda Nocka” stała się wydarzeniem nie tylko artystycznym, ale również społecznym i patriotycznym. Komentowała realia PRL-u, była szczególnym hołdem złożonym ofiarom Grudnia 1970. Stała się wyjątkową, gorzką i niepokorną kolędę. Psalm „Po co kolejka ta stoi” w wykonaniu Krystyny Prońko stał się wielkim przebojem muzycznym lat 80. XX wieku.

Spektakl „Betleem polskiego” w Teatrze Wybrzeże miał premierę kilka tygodni po wprowadzeniu stanu wojennego, 21 stycznia 1982 roku. Przestrzeń teatralna przeobraziła się w miejsce, gdzie ludzie jednoczyli się w buncie przeciwko temu, co dzieło się w kraju. Manifestowali swój patriotyzm, płakali ze wzruszenia. Nieomal w każdym słowie padającym ze sceny i w każdym obrazie publiczność doszukiwała się aluzji i komentarzy otaczającej ją rzeczywistości.

Wojciech Faruga, reżyser wałbrzyskiego „Betlejem polskiego”, zadał publiczności istotne pytania o aktualny stan kraju, o naszą codzienność: Co by się stało, gdyby niepokalane poczęcie wydarzyło się dziś? Czy możliwy jest cud? Jak zareagowalibyśmy, gdyby się wydarzył? Kim może być dzisiejsza Maria? Czy będzie to cud ogólnonarodowy, czy raczej cykl doświadczeń indywidualnych? Akcję z Krakowa przeniósł do małej miejscowości, gdzieś w Polsce, o której wszyscy zapomnieli. To miejsce po katastrofie – nie wiemy czy przeszła tędy klęska żywiołowa, czy może tylko zamknięcie jedynej fabryki. Miejscowość powoli umiera, a jej mieszkańcy, pozbawieni środków do życia, pracy i chęci robienia czegokolwiek zbierają się w świetlicy. Czekają, aż coś się wydarzy…

Plakatów zapowiadających teatralne widowiska o przyjściu na świat bożego Dzieciątka, duchowych przeżyciach człowieka i kolorycie tego wyjątkowego wydarzenia nie ma zbyt wielu. Częstokroć dyrektorzy teatrów przekonani byli o sukcesach kasowych tych przedstawień i nie drukowali, ze względów oszczędnościowych, zapowiadających je graficznych ogłoszeń. Wystarczyć musiały afisze informacyjne. Wśród autorów wydrukowanych  plakatów – metaforycznych, lirycznych,  literniczych – wyróżniają się projekty Jerzego Czerniawskiego, Jacka Ćwikły, Mieczysława Górowskiego, Krystyny i Jerzego Janiszewskich, Jana Młodożeńca, Eugeniusza Geta Stankiewicza, Waldemara Świerzego, Ryszarda Tylmana. Kilka z nich zobaczyć można na wystawie „Idą Święta…”.